piątek, 14 listopada 2008

PAI ...c.d. Loi Krathong i Slonie

Miasteczko Pai znajduje sie jakies 100 km od Chiang Mai (na polnocny-zachod). Droga do niego wiedzie przez gory i lasy (egzotyczne i gorace), a trwa ok3h. Trasa rewelacyjna i przepiekna, gdzieniegdzie male wioski wzdloz drogi... ale musze przyznac, ze mnie ta niesamowita ilosc zakretow oraz podjazdow i zjazdow przyprawiala o mdlosci. Jednak teraz juz wiem, ze bylo warto tu dotrzec ( w sekrecie zdradze, ze jestesmy oczarowani! :D)

Latwo znalezlismy hostel - jest ich tutaj na peczki ...ale turystow tez od zatrzesienia. Mamy teraz caly bambusowy domek tylko dla siebie :) No i oczywiscie restauracje - na kazdym rogu, co krok, co dwa... Bary, stragany z jedzeniem.. Oni (Tajowie) chyba nigdy nie jadaja w domu?! :) Miasteczko bardzo turystyczne, oferujace mnostwo atrakcji - my wybralismy Elephant camp i przez 2h jezdzilismy na sloniu po lesie i plywalismy z nim w rzece. Super sprawa! Niesamowita frajda! :) Dzis wynajelismy skuter i zwiedzalismy okolice (wodospady, gorace zrodla, kaniony, zabytkowe mosty i ...wsie :). Sama nie wiem od czego bardziej bola nas pupy - od tej jazdy na sloniu, czy od dzisiejszej szarzy na "zielonej strzale"?! :D

Zalapalismy sie tez na 2 kolejne dni Festiwalu swiatla, ktory tym razem duzo bardzej "przezylismy". We wspolnej zabawie uczestniczyli praktycznie wszyscy mieszkancy (tubylcy i turysci!). Ulice udekorowane byly lampionami, swiecami... Puszczano wianki z kwiatow (ze swieczkami) na rzece i latajace lampiony (sami nawet taki zakupilismy, zapalilismy i ...wyslalismy w kosmos - z naszymi zyczeniami! :). Wszystkiemu towarzyszyly pokazy tancow, muzyka ...i stragany z jedzeniem! :D

Co do jedzenia, to moze pare slow o owocach - ich sobie nie zalujemy! :D Ja wcinam mango (zolte!!! ...bo jest tez zielone - z roznych powodow tansze i gorsze) oraz kokosa, za ktorym Rafal raczej nie przepada :P Sa dziwne, zielonkawe mandarynki z duza iloscia pestek, ale smaczne i ...tanie :) Dragon Fruit'em i Passion Fruit'em tez nie pogardzimy (niestety nie znam polskich nazw). Ogolnie: jemy to, co lubimy, czego nie znamy, co w Polsce jest drogie... itd :)

Na sloniu przez "dzungle" :)

Kapiemy slonia w rzece

Wracamy na pace ciezarowki z Elephant camp :)

Raj dla Kokosozercow!

Nasz latajacy lampion pelen zyczen

Rafal w kasku czolgisty, bez ktorego nawet nie odpalil naszego skuterka :)

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Już "zazdrościmy" Wam tej podróży, wrażeń i spotkania z innym światem - atak na serio bawcie się dobrze, zwiedzajcie dużo , zbierajcie : doświadczenia i... (to do ogrodniczki)- nasionka egzotycznych roślinek w pożywieniu lub coś zasusz na później :):):) Pozdrawiamy Was serdecznie Madzia Piotrek Kamil i Mikołajek!!!

Anonimowy pisze...

Maćkowi bardzo podobają się słonie.
Pozdrawiamy,
Małgosia, Sławek, Maciek i Marta

Anonimowy pisze...

Taka ciekawostka odnośnie passion fruit: po angielsku, włosku i francusku są to owoce pasji a po polsku nazywa się to męczennicą :).
Zatem smacznej męczennicy :)
Pozdrawiamy
Joanna i Artur.

Anonimowy pisze...

a ja zazdroszczę przebywania w raju kokosożerców:D:D:D ze względu na kokosy oczywiście. i tego, że macie ciepełko, bo unas śnieżek i ziiiimno. pozdrawiam Was Buziaki
Siostra Sylwia;]

Anonimowy pisze...

a ja zazdroszczę przebywania w raju dla kokosożerców!;p ze względu na kokosy oczywiście. i tego, że macie tam ciepełko, bo u nas to ziiimno i śnieżek. Pozdrawiam Was zimowo Buziaki:)
Siostra Sylwia;]