Jest goraco, duszno i wilgotno!!! Po wyjsciu z lotniska prawie nas zwalilo z nog. Miasto ogromne, niesamowicie roznorodne i pelne kontrastow. Pomiedzy rozpadajacymi sie ruderami pna sie ku niebu wiezowce po 40 pieter. Na progu ekskluzywnego sklepu z bizuteria - dziadek reperujacy buty, panie szyjace na maszynach. Wszedzie ....i nieodlacznie stragany z jedzeniem (pieczonym, smazonym, gotowanym...przy samej ulicy). Nie mamy odwagi sprobowac, bo coz to by byl za nie fart przekrecic sie na samym poczatku podrozy?! :) ...ale postaramy sie to wszystko sfoczyc. No i ta zielen - raj dla ogrodniczki!!! :) Palmy kokosowe, bananowce, rosliny, ktorych u nas bez doniczki nie uswiadczysz - rosna wzdluz ulic, wspinaja sie po domach, ogrodzeniach... Szal cial :D
Pozostaje szybko sie aklimatyzowac i zwiedzac...
Zwiedzac i "ladowac bateryjki":)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
Śledzimy pilnie Wasze wpisy. Dobrze wiedzieć, że wszystko ok. A propos przydrożnego jedzenia... ponoć mniejsze zagrożenie zatrucia niż w knajpkach. Wszystko na straganach świeże i nie odgrzewają kilka razy ;)Tak przynajmniej radzili odnośnie krajów arabskich. Zatem do dzieła. Pozdrawiamy Ciepło. Joanna i Artur
Moze nastepnym razem sie odwazymy :D
pozdrawiamy,
Agnieszka i Rafal
Prześlij komentarz