środa, 12 listopada 2008

Chiang Mai - Loi krathong


Pierwsze wrazenie drog w Tajlandii bylo niesamowite. Cztero pasmowa autostrada i to jeszcze na podwyszeniu. Ruch lokalny odbywal sie na nizszym poziomie. Samochody w Tajlandi wygladaja jakby przed chwila wyjechaly z salonu. Nowe Tojoty, Nissany, Hondy, Isusu.. innych marek praktycznie nie uswiadczysz. Do tej pory nie widzialem zadnego audi, o skodzie, secie itp "europejskich" markach nie wspominajac.

Podroz z Bangkoku do Chiang Mai odbywala sie poczatkowo w zblizonych warunkach, tylko ze tym razem my jechalismy po trzy pasmowej drodze ekspresowej a wyzej tez jechaly samochody. Niestety pomimo tego, ze drogi byly w idealnym stanie to niestety podroz do Chiang Mai do najprzyjemniejszych nie nalezala. Autobus co chwile sie zatrzymywal, bo albo trzeba bylo zatankowac, cos zjesc albo przestalaly dzialac kierunkowskazy i kierowca musial sie zatrzymac cos rozkrecic, postukac, itd.

Chiang Mai zachwycilo nas iloscia i jakoscia buddyjskich swiatyn. Pierwszy raz mielismy okazje widziec tylu mnichow z tak bliskiej odleglosci ;)
W dniach gdy bylismy w Chiang Mai odbywal sie festiwal swiatla (loi krathong). Wszystkie swiatynie byly specjalnie przystrojone, wieczorem mnisi puszczali wilkie lampiony-balony, ktore unosily sie potem nad miastem i mozna je bylo obejrzec w pelni ksiezyca. W miescie takze wisialo i swiecilo wiele lampionow.
W Chiang Mai nie obylo sie bez eksperymentow kulinarnych. Najpierw jedlismy makaron z orzeszkami, polany sosem paprykowym (10 bth ok 0,8 groszy) za godziwej wielkosci porcje. Potem poszlismy na nocny targ i tam kurczak smarzony w sezamie z ryzem w stylu koreanskim (40 bth) oraz kurczak w panierce z warzywami (35 bth) a potem na deser mango z ryzem (35 bth). Potrawy smaczne, tanie i zdrowe. Jak na razie obylo sie bez przygod zoladkowych ;)

Jedziemy do Pai gdzie zabawimy sie w Stasia i Nel i bedziemy jezdzic na Sloniu :)

Festiwal swiatla

Wat Phra That Doi Suthep

Dziadki z makaronem

Konsumpcja :)

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Czy w Tailandii tez jedzą szrańcze, skorpiony i inne dziwne larwy nadziane na patyk? Jak znajdziecie to moze Wam wystarczy odwagi :) pozdrawiam LukaszSt

Anonimowy pisze...

Na razie jeszcze nie spotkalismy sie, zeby jedli takie egzotyczne rzeczy, ale jak znajdziemy to mam nadzieje, ze odwazymy sie sprobowac,
Rafal